ARTYKUŁ #3

Mieszkanie na trudne czasy – nieruchomości mogą mieć wzięcie w „latach chudych”

Jaki scenariusz czeka rynek nieruchomości, w związku z pandemią koronawirusa i całą tą gigantyczną „zadymą”, która ogarnęła nie tylko Polskę, ale i cały świat? Dziś nikt, kto nie ma szklanej kuli, nie pokusi się o odpowiedź na to pytanie, jednak w grę wcale nie wchodzą tylko czarne scenariusze. Inwestorzy, którzy będą chcieli ulokować gdzieś swoje środki, w niepewnych czasach mogą zainwestować w nieruchomości, postrzegane jako finansowa bezpieczna przystań.

Na razie – po dwóch miesiącach epidemii – nie widać wyraźnych ruchów cenowych zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Co prawda pośrednicy i deweloperzy przyznają, że liczba transakcji gwałtownie spadła, jednak całościowe wyniki sprzedaży w I kw. 2020 ciągle były bardzo dobre i wyższe od uzyskanych w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Na razie rynek jest ciągle na etapie zamrożenia i dopiero po otwarciu gospodarki będzie można się pokusić o jakiekolwiek wnioski. Większość ekspertów spodziewa się – jeśli nie recesji, to na pewno mocnego spowolnienia w gospodarce narodowej. Jak w tym wszystkim „zachowa się” rynek nieruchomości? Jak będzie kształtował się popyt i ceny?

Bank centralny już w marcu podjął bezprecedensową decyzję o dwukrotnym cięciu stóp procentowych do rekordowo niskich poziomów. Dziś podstawowa stopa wynosi 0,5 proc., co oczywiście wpływa na zdolność kredytową Polaków, „pompuje” akcję kredytową, a więc i pośrednio rynek mieszkaniowy.

Drugim z mechanizmów, które mają zneutralizować negatywne czynniki, są zapowiadane przez rząd dopłaty do czynszów najmu mieszkań. Rynek najmu spełnia bardzo istotną funkcję w kształtowaniu się popytu na mieszkania. Duża rentowność najmu, spowodowana zapotrzebowaniem na pokoje i mieszkania dla najemców – była przed epidemią jednym z czynników, budujących koniunkturę. W dużych miastach na wynajmie mieszkań zarabiało się 5 – 6 proc. rocznie, na wynajmie noclegowym nawet więcej.

Wysokie zyski z takich inwestycji były jednym z powodów, dla których na rynek nieruchomości ściągali inwestorzy z kapitałem, trzymanym dotychczas w obligacjach czy na lokatach, ale nie tylko, bowiem stabilny i bezpieczny zwrot przyciągał również tych, którzy do tej pory stawiali również i na ryzykowne akcje. To może być właśnie siła nieruchomości. Rozpatrując obecną sytuację, inwestorzy będą chcieli lokować kapitał w bezpieczne aktywa. Za takie uchodzą właśnie mieszkania.

Schron przed burzą

Próbując rozważać możliwe scenariusze, nie sposób nie docenić czynników natury psychologicznej. W trudnych czasach ludzie z kapitałem szukają aktywów pozwalających im zachować stan posiadania. Takim aktywem są między innymi metale szlachetne, ze złotem na czele. Nie bez kozery to właśnie złoto przez całe wieki było miernikiem wartości, parytet złota był filarem systemu pieniężnego.

Podobną rolę odgrywają również nieruchomości – zwłaszcza w Polsce, gdzie inwestowanie w nieruchomości cieszy się dużą popularnością, dużym uznaniem cieszy się własność, a mieszkania – historycznie nieomal zawsze były dobrem deficytowym.

Nie będziemy tutaj rozwiewać mitów związanych z zaletami i wadami inwestycji mieszkaniowych, przytoczymy jedynie pewne obiegowe opinie, które przekładają się na popularność lokowania kapitału w mieszkania.

  1. Nieruchomości gwarantują zachowanie kapitału i z czasem zyskują na wartości. To jedna z głównych zalet, które najczęściej wymienia się w kontekście inwestycji mieszkaniowych. Jak już powiedzieliśmy – nie będziemy analizować słuszności tych twierdzeń, generalnie jednak uważa się, że – podobnie jak w przypadku złota – prędzej czy później, nawet mimo przejściowych strat, wyjdzie się na swoje. Ile takie „wychodzenie na swoje” może zająć? Dla przykładu ci, którzy zainwestowali w mieszkania na górce cenowej lat 2006 – 2008, po kryzysie i przecenie czekali 10 lat na to, aż ceny wrócą do wcześniejszych poziomów. Co więcej – w przypadku nieruchomości jest bardzo niskie ryzyko całkowitej utraty zainwestowanego kapitału. Zwolennicy inwestowania w nieruchomości często podkreślają, że w dłuższej perspektywie – np. 50 lat widać regularny wzrost wartości mieszkań. Aktualnie nieruchomości jako forma lokaty wypadają o wiele korzystniej od bardzo nisko oprocentowanych lokat bankowych, czy też obligacji.
  2. Nieruchomości mają wymierny, fizyczny charakter. To druga niezwykle istotna zaleta, powiązana zresztą z pierwszą i znów analogiczna do złota i metali szlachetnych. Fizyczny, materialny charakter mieszkań oznacza, że coś realnie „się ma” (nawet pomimo faktu, że w przypadku mieszkań kupionych na kredyt, mają je raczej banki). Mieszkanie to materialny konkret, a nie wirtualne zapisy czy papiery. Jeśli rynek finansowy spotka krach, po zapisach wirtualnych nie będzie śladu, natomiast mieszkanie jak stało, tak będzie stać.
  3. Z tym zresztą powiązana jest trzecia zaleta inwestycji mieszkaniowych – otóż nieruchomości mają tę nie do przecenienia cechę, że można w nich po prostu zamieszkać, dają schronienie, dach nad głową. Służą więc czemuś konkretnemu, z czego właściciel może skorzystać. Nawet jeśli stracą na wartości, to zawsze dają ten właśnie profit w postaci dachu nad głową.
  4. To prowadzi z kolei do bardzo wymiernej zalety mieszkań i innych nieruchomości – pozwalają uzyskiwać dochód pasywny z wynajmu. Tym samym można na nieruchomościach zarabiać dwutorowo. Z jednej strony zachowują włożony kapitał i z czasem jeszcze zyskują na wartości, z drugiej pozwalają na bieżąco zarabiać na wynajmie. Co więcej – aktualnie czynsze najmu są wyższe od rat kredytowych. Tym samym z przychodów z najmu, można spłacać kredyt zaciągnięty na zakup mieszkania.
  5. Mieszkanie może stanowić zabezpieczenie pożyczki bądź kredytu, a więc pozwala nam uzyskać dodatkowy kapitał.

Oczywiście, skoro są zalety, to i są wady. Nieruchomości wymagają nakładów finansowych, są znacznie trudniej zbywalne, wymagają dużego kapitału, by stać się posiadaczem i wejść na ten rynek, okres zwrotu z inwestycji pod wynajem jest długi – zazwyczaj kilkanaście – dwadzieścia lat.

Jak widzimy, lista wad wydaje się krótsza od listy zalet. Czy więc nieruchomości okażą się hitem trudniejszych czasów? Przy tanim pieniądzu z banków są na to naprawdę spore szanse.

Materiał przygotowany we współpracy z portalem GetHome

 


ARTYKUŁ #2

Rynek nieruchomości „ucieknie spod topora”? Kryzys spowodowany epidemią nie musi być głęboki.

1

Czy segment mieszkaniowy czeka głęboka przecena i duży spadek popytu? Coraz więcej sygnałów świadczy o tym, że tak wcale nie musi być. Są przesłanki sugerujące, że mieszkaniówka wyjdzie z zawieruchy pod nazwą COVID – 19 obronną ręką…

Przypomnijmy – mniej więcej od połowy marca szeroko pojęty segment mieszkaniowy „odczuwa” skutki epidemii. Wraz z kwarantanną, ograniczeniem aktywności społecznej, wzajemną izolacją, wreszcie decyzjami o zamknięciu szeregu placówek handlowych, usługowych, urzędów itp. – obrót na rynku mieszkaniowym znacznie spadł, podobnie jak zainteresowanie mieszkaniami. To oczywiście zupełnie zrozumiałe – ciężko było sfinalizować transakcję z uwagi na reżimy epidemiologiczne, ale też wielu potencjalnych klientów dobrowolnie rezygnowało z prezentacji nieruchomości i decyzji zakupowych. O tym, że zainteresowanie jest znacznie mniejsze mówili otwarcie przedstawiciele branży – deweloperzy i pośrednicy nieruchomości.

Mimo wszystko rynek choć w bardzo ograniczonym zakresie, to jednak funkcjonował. Także po cenach nieruchomości nie widać na razie żadnych skutków pandemii. Jeśli nawet są obniżki, nie są one masowe i duże.

Jedynym segmentem, który z dnia na dzień zupełnie przestał funkcjonować, był rynek najmu krótkoterminowego, noclegowego – pokojów i apartamentów – bardzo popularny w ostatnich latach w dużych miastach i kurortach turystycznych. On po zamknięciu granic, ale także w efekcie ograniczeń w przemieszczaniu się, rezygnacji z wielu imprez masowych, zamknięcia restauracji, klubów itp. po prostu stracił zupełnie klientów.

Co prawda „sezon” w takim wynajmie zaczyna się od maja, ale już w ciepłe dni kwietnia można było liczyć na turystów. Tym razem tak się nie stało. Nie bez znaczenia jest również fakt znacznego exodusu z Polski Ukraińców, którzy ostatnimi czasy w dużym stopniu napędzali rynek najmu krótko i długoterminowego.

Prawdopodobnie to właśnie ta branża – rynek najmu – najmocniej odczuje uderzenie koronawirusa. Co z resztą?

 

2

Mieszkaniówka bez infekcji?

W dniu, w którym powstawał ten tekst (30 kwietnia 2020), byliśmy świeżo po decyzji rządu o uruchomieniu kolejnych elementów gospodarki. Chodzi o ponowne otwarcie galerii handlowych w pełnym zakresie, także placówek kulturalnych oraz hoteli i miejsc noclegowych.

Ten etap otwierania państwa znacznie przyspieszono, miał być on rozpoczęty później. Wszystko więc wskazuje na to, że szybkim krokiem wracamy do normalności, choć włodarze cały czas przypominają nam, że będzie to „nowa normalność”, w której to powinniśmy się liczyć z innymi, nowymi zasadami postępowania.

„Twarde” zamknięcie gospodarki trwało więc około półtora miesiąca. Czy to wystarczająco długo, by istotnie uderzyć w rynek nieruchomości? Obraz nie jest jednoznaczny. Co prawda są deweloperzy, którzy mówią nawet o 45 proc. spadku sprzedaży w marcu względem lutego (JW Construction), ale z kolei w danych za cały I kw. 2020 spowolnienia nie widać. 16 czołowych deweloperów sprzedało 6,2 tys. mieszkań, czyli o 3,7 proc. więcej rok do roku.

Bardzo pozytywne dane przedstawił również Główny Urząd Statystyczny, który w danych za marzec nie odnotował drastycznego spowolnienia czy zapaści. Gdzie więc to załamanie popytu? W obecnych statystykach go po prostu nie ma.

Odpowiedź na pytanie: na ile koronawirus uderzył w sprzedaż – uzyskamy wraz z publikacją informacji za kwiecień i za II kw. 2020. Na razie wydaje się, że ceny są odporne na COVID 19. Z informacji ofertowych RynekPierwotny.pl nie wynika, by miało dojść do istotnej przeceny względem wcześniejszych miesięcy. To oczywiście jeszcze o niczym nie świadczy. Rynek w trakcie epidemii był niejako zamrożony. Kluczowe będzie to, co stanie się z popytem, po wyjściu z pandemii.

 

Kredyt na dopalaczu

Przed epidemią rynek nieruchomości w Polsce był rozgrzany do czerwoności. Sprzedaż mieszkań i ceny mocno szły do góry za sprawą kilku czynników: niskich stóp procentowych, wzrostu zamożności obywateli, nieopłacalności trzymania kapitału na lokatach czy w obligacjach – co wymuszało poszukiwanie lepszych rozwiązań i wreszcie wysokiej rentowności najmu, co skłaniało do zakupu inwestorów.

Już w trakcie epidemii zaczęły docierać do opinii publicznej informacje o zaostrzeniu przez część banków wymogów kredytowych. Niektóre instytucje finansowe podniosły minimalny poziom wkładu własnego, wymaganego przy staraniu się o kredyt aż do 30 procent. W takich sytuacjach osoba, która przyjdzie do banku z 20 proc. wkładem, zapłaci dodatkowo wyższą marżę (wcześniej tak się działo przy 10 – proc. wkładzie własnym). Na razie tylko kilka banków zdecydowało się na tak drastyczny krok. Nie wiadomo na jak długo wprowadzono zmianę.

Czy to uderzy w akcję kredytową? Na drugim biegunie rząd robi co może, by tak się nie stało. Mieliśmy ostatnio serię bezprecedensowych decyzji Rady Polityki Pieniężnej, po których podstawowa stopa procentowa NBP została obniżona aż do 0,5 proc., a więc o cały punkt procentowy. To bardzo dużo. Zakładając, że kredyt wynosi 300 tysięcy złotych i został wzięty na 30 lat, to przed cięciem przeciętna rata takiego zobowiązania wynosiła około 1380 zł. Po cięciu ostatecznie aż o 1 pkt. proc. będzie niższa o około 170 zł. Daje to ponad 2000 zł oszczędności w skali roku.

Taka sytuacja przekłada się też oczywiście na wzrost zdolności kredytowej osób, które starają się o finansowanie. Rekordowo niskie stopy będą z całą pewnością stymulować popyt i mogą w znacznym stopniu zniwelować skutki spowolnienia.

 

Rynek najmu pod kreską?


Drugą – niezwykle istotną ostatnio grupą kupujących – byli ci, którzy kupowali mieszkanie za gotówkę bądź z dużym jej udziałem. Z danych NBP za IV kw. 2020 (ostatnie opublikowane) wynika, że w największych miastach udział zakupów gotówkowych (liczonych włącznie z wkładem własnym kredytów) wyniósł aż 75 proc. wartości całości transakcji w danym okresie. Bez wliczania wkładów kredytów było to 66 proc., czyli 5,46 mld zł, z 8,15 mld.

Tak duża wartość zakupów gotówkowych wiąże się z dwoma podstawowymi czynnikami –1) postrzeganiem nieruchomości jako „zdolnych” do zachowania wartości kapitału, a więc w dłuższej perspektywie zyskujących więcej niż wynosi inflacja, a także 2) wysokiej rentowności najmu mieszkań – zwłaszcza krótkoterminowego – mogącego przynosić nawet 8 – 10 proc. zwrot rocznie.

Popularność inwestycji pod wynajem była istotnym kołem zamachowym koniunktury przed epidemią. Na wielkomiejskich rynkach mieliśmy prawdziwy wysyp ofert typu gotowce inwestycyjne pod wynajem, gdzie sprzedający nawet wyliczali rzekomą rentowność.

Na rynku pierwotnym z kolei jak grzyby po deszczu powstawały najróżniejsze „akademiki” i „mikroapartamentowce” pod wynajem z malutkimi, za to bardzo drogimi w przeliczeniu na metr kwadratowy mieszkaniami (w wiodących miastach stawki rzędu kilkunastu tysięcy za metr).

Dziś wydaje się, że właśnie ten rynek i takie inwestycje najmocniej odczują skutki epidemii. Wszystko dlatego, że „pogoda” na wynajem krótkoterminowy zrobiła się kiepska. Imprezy masowe będą w tym roku latem zawieszone, nadal będą obowiązywały reżimy epidemiologiczne, do tego nie wiadomo co z ruchem lotniczym i granicami. Wszystko to przełoży się na spadek turystyki i mobilności, a z tego czerpali wynajmujący takie lokale. Popyt na nie raczej spadnie.

Już dziś spora część właścicieli takich mieszkań wystawia je na „zwykły” wynajem długoterminowy, zwiększając tym samym pulę dostępnych mieszkań. To z kolei może przyczynić się do spadku poziomu czynszów, zwłaszcza przy odpływie części najemców, którzy np. stracą pracę. Warto tu zaznaczyć, że rząd proponuje dopłaty do czynszów najmu osobom, które z powodu koronawirusa znalazły się na finansowym zakręcie.
 

Lądowanie twarde czy miękkie?

 

Część ekspertów uważa, że mimo możliwej przeceny i spadku popytu, rynek nieruchomości wywinie się od krachu. Czeka nas co najwyżej lekka korekta. Wpływ na to będą miały niskie stopy procentowe, a także postrzeganie mieszkań jako inwestycji bezpiecznych i pewnych. W dobie zawirowań szuka się takich inwestycyjnych przystani.

Co więcej – ponieważ deweloperzy wstrzymują inwestycje (widać to w danych odnośnie podaży w marcu i kwietniu) niewykluczone jest, że ceny znajdą się pod presją zwyżkową i mieszkania po wyjściu z epidemii zaczną dynamicznie drożeć. Chyba że w optymistycznym wariancie niższą podaż zrównoważy niższy popyt i nie zaobserwujemy wyraźnych ruchów cenowych.

Generalnie więc są powody do ostrożnego optymizmu. Na dziś wydaje się, że są duże szanse, że mieszkaniówka nawet jeśli dała się zainfekować koronawirusem, to szybko się z niego wyleczy.

 

Materiał przygotowany we współpracy z portalem GetHome

 


ARTYKUŁ #1

Jak koronawirus wpłynął na rynek pierwotny i wtórny?

Pandemia COVID-19 wymusiła na wielu przedsiębiorcach zmianę podejścia do prowadzenia biznesu. Dotyczy to szczególnie branż opierających się na kontakcie z klientem, w tym między innymi rynku nieruchomości. Zauważalny jest wyraźny trend – większość etapów związanych z zakupem mieszkania czy domu, przenosi się do sieci. Jak koronawirus wpłynął na rynek pierwotny i wtórny? Sprawdzamy.

Biura nieruchomości nadal sprawnie funkcjonują, m.in. w systemie pracy zdalnej. Również znaczną część dokumentów, niezbędnych do finalizacji transakcji, możemy uzupełnić i przesłać drogą elektroniczną. Takie działania minimalizują kontakt bezpośredni, maksymalnie zwiększając bezpieczeństwo. Wprawdzie, według ankiety przeprowadzonej przez Polską Federację Rynku Nieruchomości, ilość przeprowadzonych transakcji zmalała o 83%*, to jednak rozważających zakup mieszkania nie brakuje.

Rynek pierwotny a COVID-19
W ostatnim czasie sporo mówi się o wpływie pandemii koronawirusa na rynek nowych mieszkań. Bardzo często spotykamy głosy o katastroficznych prognozach, które – na chwilę obecną – nie mają pokrycia w rzeczywistości, czego potwierdzeniem są oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego. Kwietniowa informacja GUS, uwzględniła wstępne dane budownictwa mieszkaniowego w marcu oraz pierwszym tegorocznym kwartale, prezentując wyniki, które dotyczą okresu początkowego zagrożenia epidemicznego w kraju oraz stopniowego procesu wprowadzania ograniczeń i restrykcji z tym związanych. Wynika z niej, że pierwszy kwartał br. okazał się – w większości przypadków – lepszy inwestycyjnie od analogicznego okresu 2019 roku. W marcu br. sprzedaż nowych lokali i domów była nieco wyższa od średniej z minionego roku. Marcowa liczba nowych nieruchomości wprowadzonych na rynek również okazała się podobna do ubiegłorocznej średniej.

Rynek wtórny a COVID-19
Również na rynku wtórnym nie notuje się większych zmian. Co prawda transakcje używanych mieszkań w pierwszym kwartale 2020 r. pokazały, że silny wzrost cen z ostatnich kilkunastu miesięcy ulega stopniowemu osłabieniu, jednak nie są to duże spadki. Zauważalny jest również inny trend – zwiększone zainteresowanie działkami rekreacyjnymi oraz lokalami posiadającymi balkony i tarasy.

Słabszy popyt – z czego wynika?
Z czego może wynikać mniejsze zainteresowanie zakupem nieruchomości w czasie koronawirusa? Jednym z powodów może być bariera psychologiczna i niepewność dotycząca najbliższej przyszłości np. obawa przed utratą stałego źródła dochodu. Kolejnym motywem są niektóre restrykcje, związane z zaciągnięciem kredytu hipotecznego, nałożone przez banki. Wiele osób może rozważać odłożenie decyzji o zakupie własnego M na bardziej stabilny czas. Istotnym elementem są również kwestie związane z ograniczeniami w przemieszczaniu oraz obowiązek przestrzegania zasad bezpieczeństwa w kontakcie międzyludzkim. Może mieć to przełożenie na spadek zainteresowania zakupem nieruchomości.

*Ankieta przeprowadzona przez PFRN na próbie 2 tys. osób.

Materiał przygotowany we współpracy z portalem GetHome

 


Homestaging

#1
➡️ Co to jest 🎊 Home Staging?
➡️ Jakie są przewidywane koszty 🧐 takiej usługi?
➡️ Ile trwa ⏱️ taka sesja Home Staging?

#2
➡️ Czy homestager działa sam, czy ma podwykonawców?🎊
➡️ Czy potrzebne jest dokonanie zakupów do wykonania projektu? 🧐
➡️ Czy potrzebne jest podpisanie umowy? ⏱️

#3
➡️ Kto dokonuje potrzebnych zakupów do wykonania projektu home-stagingowego w mieszkaniu?
➡️ Czy firma home-stagingowa posiada na wyposażeniu dodatki do drobnego homestagingu?
➡️ Czy klient może wybrać sklep gdzie zostanie zakupione wyposażenie i potrzebne dodatki do zmiany aranżacji mieszkania i dlaczego nie?

#4
➡️ Kto najczęściej korzysta z homestagingu?
➡️ Czy można samemu zrobić homestaging?
➡️ Które nieruchomości nie nadają się do HS?

c

#5
➡️ Co jest najtrudniejsze w pracy homestagera?
➡️ czyli proste tricki jak podwyższyć wartość nieruchomości!
➡️ Czy w przyszłości będzie większe zapotrzebowanie na Home-Staging i czy warto korzystać z tej usługi w czasach dobrej koniunktury oraz wysokich cen?


Fotografia wnętrz
#1
1. Jakie są najczęstsze błędy w zdjęciach mieszkań na sprzedaż.
2. Jak dobrze zrobić zdjęcie mieszkania bez profesjonalne sprzętu. (Proste sposoby)
3. Ile kosztuje sesja fotograficzna? Od czego zależy cena?

#2
1. Jaki jest czas realizacji profesjonalnej sesji zdjęciowej nieruchomości?
2. W jakich godzinach pracuje fotograf? Czy jest możliwa realizacja sesji wieczorami lub w weekendy?

#3
➡️ Czym się kierować wybierają fotografa ?
➡️ Czy stosować programy do naświetlenia, efekty lub filtry do zdjęć? Czy to poprawi atrakcyjność mieszkania w ofercie na sprzedaż?
➡️ Gdzie jest granica w ulepszaniu zdjęcia? Boję się, że klient po sesji kiedy będzie oglądał mieszkanie na żywo stwierdzi, że wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach. Dlaczego nie stosować filtru HDR?
➡️ Czy zawsze należy do zdjęć otwierać okna, drzwi oraz zapalać wszystkie światła?
➡️ Jak robiąc zdjęcia mikrokawalerki optycznie ją powiększyć?

#4
➡️ Jaki rodzaj klientów najczęściej wybiera usługi fotografi zdjęć?
➡️ Czy Pani fotograf ma ulubione miejsce, które chciałaby sfotografować?

 


Marketing nieruchomości

#1
1️⃣️ Jak przygotować ofertę nieruchomości, aby zgłaszały się tylko osoby realnie nią zainteresowane?
2️⃣️ Ile kosztuje i trwa przygotowanie rzutu mieszkania i czy można go zrobić samemu?
3️⃣️ Czy wieszanie baneru ma sens tylko w okolicy ruchliwych ulic czy kameralnych też?

#2
1️⃣️ Czy korzystanie z drona do sprzedaży mieszkania w bloku ma sens?
2️⃣️ Jakie walory można uwydatnić za pomocą drona, aby zwiększyć wartość sprzedawanego mieszkania?
3️⃣️ Ile kosztuje i jak wygląda filmowanie za pomocą drona?

 


Notariusz

#1
➡️dlaczego stawki za taksę notarialną są różne w zależności od kancelarii,
➡️czy stawkę taksy notarialnej można negocjować,
➡️za co odpowiada notariusz podczas zakupu i sprzedaży nieruchomości.

#2
➡️co zrobić, jeśli notariusz popełni błąd podczas aktu notarialnego,
➡️czy czynności notarialne muszą odbywać się w kancelarii,
➡️co zrobić, aby darowany lokal wchodził do majątku osobistego.

#3
➡️czy można uniknąć podatku PCC przy zakupie nieruchomości,
➡️jak i czy warto robić intercyzę w małżeństwie,
➡️czy można sprawdzić notariusza?

#4
➡️jak sprzedać mieszkanie bez księgi wieczystej,
➡️gdzie podpisać umowę przedwstępną (u notariusza czy w biurze nieruchomości),
➡️co zrobić, jeśli w terminie nie zostanie wydane mieszkanie?

#5
➡️ kto może starać się o zachowek?
➡️ czy akt notarialny zakupu nieruchomości może podpisać pełnomocnik (np. brat)?
➡️ czy sprzedający może udostępnić kupującym klucze do lokalu przed podpisaniem umowy sprzedaży oraz jak zabezpieczyć swoje interesy (klauzula egzekucji)?